Niesamowite stoły drewniane
Po wejściu do wielkiego pomieszczenia moim oczom ukazał się widok tak niesamowity i nieoczekiwany, a jak dla mnie do tego tak bardzo zadziwiający, ze aż zamarłam w bezruchu. Poustawiane pod ścianami w równiutkich rzędach stały stoły drewniane, stoły plastikowe a przy nich krzesła, fotele i hokery, każde w innym kolorze i każde wykonane z innego materialiku, żadne absolutnie niepasujące do sąsiedniego. Stoły drewniane pozastawiane były pustymi naczyniami, które według mnie wyglądały na niemyte od raczej długiego czasu, wszystkie przybrudzone kurzem, które jednak odbijały promienie porannego światła słonecznego, wpadające przez szpary między kotarami równie brudnymi jak owe naczynia, ciężko zawieszonymi w wielkich poniszczonych i odrapanych ze starej farby olejnej oknach, plastikowe stoły porozstawiane gdzieniegdzie między pozostałymi, dodawały kiczowatości i siermiężnego wyglądu taniego małomiasteczkowego baru, a jeszcze dodatkowo potęgowanej przez niepasujące do nich wysokością hokery. Wyglądało to dosłownie jak zły sen pijanej Magdy Gessler i przez chwilę miałam ochotę wcielić się w jej rolę, z furią i w amoku wywołanym tym odrażającym wyglądem zrzucić po kolei wszystkie naczynia i kazać ludziom usunąć plastikowe stoły, a stoły drewniane przestawić i po dopasowywać do innych. Najgorsze były jednak w tym wszystkim hokery, tanie, liche i wyglądające bez baru jak pojedyncze źdźbła zbóż sterczące na polu po sowitej ulewie.